International Event

Standardowy

Po długim czasie wypada coś naskrobać ;)

Otóż dla wiadomości wszystkich, czuję się bardzo dobrze, nadal żyję ;)

Jak już wiecie pracuję normalnie w załodze dwuosobowej, czyli normalnej. W związku z tym, że cały czas pracuję jako EMT1 (do czasu rejestracji HCPC, która się przedłuża i przedłuża…) większość swoich dyżurów mam z Paramedic’ami ale również z Senior Paramedic’ami. Wyjazdy są bardzo podobne do naszych polskich, standardowych wyjazdów… 10% wszystkich zgłoszeń to wezwania dla ratownictwa medycznego, pozostałe 90% najzwyczajniej w świecie nie wymaga od nas specjalnych działań ratunkowych. Takie są tutaj realia, może i teraz trochę przesadziłem, w Polsce, jednak było więcej zgłoszeń „emergency” no ale mniejsza z tym. Wyjazdy są bardzo podobne. Jeżeli zmierzamy do szpitala faktycznie z ciężkim stanem pacjenta, wtedy przed nami otwierają się inne wrota, specjalnie na taką okazję! I uwierzcie mi, że byłem pod wrażeniem, jak wygląda tam zdanie pacjenta! Przyjechaliśmy pewnego dyżuru właśnie tam, drzwi były otwarte, bo szpital został prędzej powiadomiony z czym jedziemy i za ile minut będziemy. Wjechaliśmy z pacjentem do pomieszczenia, w momencie otoczyło nas 12 osób! (lekarze, pielęgniarki, sekretarka) wszyscy stali wokół nas i słuchali co Paramedic będzie do nich mówił! Na całe moje szczęście w tym dniu, nie ja „dowodziłem” akcją, zatem stałem również cicho i słuchałem co mój partner, a w zasadzie partnerka opowiada, zdając pacjenta! W tym czasie jak ona mówiła, nikt ale to nikt nic nie mówił, nie ruszał się nawet, wszyscy ze skupieniem słuchali, część notowała. Po przekazaniu pacjenta, przełożenie pacjenta na szpitalne łóżko i do dzieła, wszyscy zaczęli działać. To było naprawdę imponujące! Patrząc jak są załatwiani pacjenci, którzy faktycznie potrzebują naszej pomocy pilnie! Zatem to są te wrota dla ciężkich przypadków. Następnie są wrota dla normalnych wezwań, czyli te całe 90% Przyjeżdżamy do szpitala, zdajemy papiery w recepcji, bookujemy się na ekranie, że jesteśmy i cierpliwie czekamy na „triage nurse”, czasami jesteśmy pierwsi w kolejce, ale czasami jesteśmy 9 załogą, która przyjechała i cierpliwie czeka w kolejce na triage. Po tym jak już opowiemy pani historię naszego pacjenta, to ona decyduje co dalej z pacjentem. Czasami mimo wszystko pacjent zostaje na naszych noszach, bo akurat nie ma wolnego łóżka dla pacjenta, więc dalej cierpliwie czekamy w kolejce. A kolejne karetki jak przybywały, tak przybywają… Moje najdłuższe oczekiwanie w szpitalu na łóżko, to uwaga: 1,5godz! Myślałem, że to jest maks! Ale to jeszcze nic! Okazuje się, że niektórzy mają rekordy po 6-7godz?! I uwaga, w tym czasie, nawet przez chwilę moje radio które sumiennie noszę przy pasku, nawet nie odezwało się „co tak długo, gdzie jesteście?” Norma!

 

No to tyle na temat tego, jakie są realia zdawania pacjentów. A teraz coś aktualniejszego, czyli z dzisiejszego wypadu do siedziby w LadyBridge (głównej siedziby naszej firmy) Dzisiaj odbył się event, na który zostali zaproszeni ratownicy z Polski ze wszystkich poprzednich grup, również i mojej. Odbyło się oficjalne powitanie, podziękowanie za przybycie, za odwagę jaką posiadamy, aby zmienić całe swoje dotychczasowe życie. No i oczywiście wcześniej zostałem poproszony o krótką przemowę dotyczącą moich doświadczeń z przybyciem tutaj. W sumie, to nawet chciałem się do tego ładnie przygotować, ale zdrowie mi na to nie pozwoliło, bo przez ostatnie 4 dni, to spędziłem w wyrku… Więc jak to mówią poszedłem na żywioł. Trochę, albo to mało powiedziane, dużo stresu mi dopingowało, zresztą jak zwykle przed takimi publicznymi wypowiedziami. Zwłaszcza teraz, gdy musiałem używać mojego „drugiego” języka. No ale muszę sie pochwalić, że moje wystąpienie spotkało się z ogromnym poparciem i zaangażowaniem całej sali w uśmiech i brawa, także chyba nie było tak źle. Dałem radę, po tym już tylko mogłem odetchnąć z ulgą… ;)

Jedno przemyślenie na temat “International Event

  1. ~Michal

    Bartek świetny blog! Piszesz jak jest naprawdę w UK, bezpośrednio,bez koloryzowania :)
    Myślę, że nie tylko ja przeczytałem bloga „od deski do deski” i z niecierpliwością czekam na dalsze wpisy.
    Wielkie dzięki za to co robisz!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>